Idziemy na Śnieżkę! Czyli Karkonosze z psem.

Idziemy na Śnieżkę! Czyli Karkonosze z psem.

Karkonosze. To najbardziej przyjazne psom góry. W weekend wybraliśmy się, żeby trochę odpocząć i przetestować nowy sprzęt.

W piątek ruszyliśmy trochę okrężną drogą, bo musieliśmy zajechać do Częstochowy. Szkoda by było nie skorzystać z uroków Jury, dlatego postanowiliśmy zahaczyć o ruiny zamku w Olsztynie. Bardzo fajne i przyjazne psom miejsce. Za wejście z psami nie musieliśmy płacić.

 

Późnym wieczorem wreszcie zajechaliśmy do naszej bazy noclegowej. Wybór padł na schronisko Odrodzenie. Dostać się tam można idąc spacerkiem z Przesieki, albo można również podjechać od Czeskiej strony. My zdecydowaliśmy się na to drugie rozwiązanie, z racji późnej godziny i naszego lenistwa. Dużym plusem jest możliwość noclegu z psami za drobną opłatą. Ze schroniska rozpościera się piękny widok. Szczególnie śliczny jest tam zachód słońca. 

Następnego dnia po śniadaniu ruszyliśmy na podbój Śnieżki. Wybór padł na czerwony szlak – Główny Szlak Sudecki im. M. Orłowicza. Fajna i malownicza trasa. Przez większość trasy idzie się jednak szeroką i kamienistą drogą. Człowiek miejscami jednak ma wrażenie jakby szedł chodnikiem. Pierwszym naszym dłuższym przystankiem były Słoneczniki. Na miejscu spotkaliśmy ćwiczącą grupę GOPR, niestety już się zbierali i nie dane nam było popodziwiać ich pracy. Po drodze możecie spotkać malutkie, ale za to liczne strumyki, gdzie pies ma możliwość schłodzić sobie łapki i napić się wody. Atrey i Shadow bardzo chętnie z tego korzystali. My zresztą też. Ja z myślą o wyprawie zakupiłam butelkę z filtrem Water to Go. Muszę przyznać, że to był jeden z lepszych pomysłów. Przetestowaliśmy na kałuży i na prawdę filtruje wodę i nie czuć tego posmaku bagienka.

 

Droga, którą szliśmy szła, można by rzec, że szczytami. Część mojej ekipy, była pierwszy raz w górach latem i mogłam im pokazać dlaczego tak bardzo kocham górskie wędrówki. Widok ze szlaku na Wielki i Mały Staw, a w dole schronisko Samotnia bardzo im się spodobał. Po jakimś czasie dochodzimy wreszcie do Przełęczy pod Śnieżką. Krótki postój na posiłek regeneracyjny i robimy atak na Śnieżkę.

Sama wspinaczka była szybka, na ile to możliwe przy takiej ilości ludzi, którzy próbują dostać się na samą górę. Ścieżka jest w miarę wąska, więc ciężko przecisnąć się z dwoma psami. Ludzie jednak starali się schodzić nam z drogi.

Atrey i Shadow robili furorę przy podejściu. Dużo osób zachwycało się ich plecakami, a jeszcze więcej psimi butami. Część w ogóle była zdziwiona, że coś takiego istnieje.

 

Pamiętam jak pierwszy raz wchodziłam tym szlakiem, jeszcze w gimnazjum, wyglądało to całkiem inaczej, niż teraz. Nie było takiej ilości łańcuchów i bardziej trzeba było uważać jak się idzie. Oczywiście w górach pogoda kapryśna i na szczycie złapał nas lekki deszczyk. Po napiciu się ciepłej herbaty postanowiliśmy zejść już na dół. Wybraliśmy jednak dużo łagodniejsze zejście, coby nie pchać się w tłum ludzi, którzy na szczyt podążali.

Na drogę powrotną wybraliśmy niebieski szlak, który wiedzie koło schroniska Samotnia. Klimatyczne miejsce położone koło Małego Stawu. Tam zrobiliśmy sobie przystanek na krótki odpoczynek i małe piwko. Jak widać pomimo zmęczenia humory dopisywały.

Pierwotny plan zakładał, że idziemy przez Pielgrzymy do Słoneczników i z powrotem do schroniska. Pogoda się trochę poprawiła, dlatego stwierdziłam, że przejdziemy się dużo ładniejszym szlakiem zielonym Nad Regalami. Ścieżka jest bardzo malownicza, różnorodna i czasami wiedzie drewnianymi mostkami. Moja czworonożna ekipa nie miała z tym żadnego problemu. Ponieważ trochę padało, a to są torfowe tereny miejscami psiaki wpadały w błoto po brzuszek. Na szczęście liczne strumienie dały mi możliwość częściowego opłukania ich z błocka. Do naszej bazy noclegowej doszliśmy nieźle wymęczeni, ale za to bardzo zadowoleni.

Następny dzień miał być poświęcony na wycieczkę do Szrenicy, niestety Shadi starła sobie opuszkę. Co prawda od razu zostało opatrzone, bucik założony i w ogóle jej to w chodzeniu nie przeszkadzało, ale nie chciałam jej nadwyrężać, ekipa też już trochę marudziła, więc postanowiliśmy zawrócić i wrócić już do domu.

 

 

 

Na szlakach można spotkać bardzo dużo psiarzy. Co ciekawe po drodze na Śnieżką mijałam przynajmniej 5 owczarków australijskich.

Bardzo jednak zasmucił mnie widok psa na kolczatce, oraz psów, które były ciągnięte na obroży. Pamiętajcie proszę, że jak wybieracie się z psem w góry, zaopatrzcie go w dobry i wygodny sprzęt. Pies dużo lepiej będzie się czuł idąc w wygodnych szelkach, niż będąc podduszanym na zwykłej obroży. Nie jest to przyjemny widok, jak idzie przede mną pan z psem, którego ciągnie za obroże przy stromym wejściu na Śnieżkę.

Szanujmy się wzajemnie i nie spuszczajmy psów ze smyczy. Notorycznie mijałam ludzi, których psy biegały luzem. Podbiegały do moich i no cóż czasami w takich sytuacjach awantura gotowa. Mieliśmy jedną dość nie przyjemną sytuację z haszczakiem, na szczęście tam ścieżki są dość szerokie, ale wyobraźcie sobie, gdzie dopada Was pies na wąskiej dróżce, gdzie nie ma możliwości ucieczki, a dodatkowo jest szansa na spadnięcie na dół. Dlatego apeluje do Was, trzymajcie swoje psy na smyczy. Może i są w 100% według was odwołalne, ale drugi pies może sobie tego nie życzyć, a wtedy wolę sobie nie wyobrażać co mogłoby się stać.

Atrey i Shadow bardzo dobrze poradzili sobie w górach. Byłam bardzo mile zaskoczona, że Atrey w ogóle nie reagował na biegające wokół niego dzieci. W ogóle jakieś takie bardzo grzeczne były na tym wyjeździe 😉

Jeżeli chcecie aktywnie spędzić wakacje z psem, bardzo polecam Karkonosze. Psy są mile widziane, nikt się nie czepia, a w schroniskach zawsze jest możliwość dostania dla nich miski z wodą.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.