„Życie daje tyle, ile ma się odwagę z niego wziąć.”

„Życie daje tyle, ile ma się odwagę z niego wziąć.”

           Dużo osób pyta Mnie czy się nie boje? Oczywiście, że tak! Byłabym głupia, gdybym się nie bała.

           Podróżując samotnie, zawsze człowiek ma obawy przed nieznanym. Wyprawa do Rumunii, to pierwszy mój samotny wypad, tak daleko od domu i cywilizacji. Zewsząd słyszę, że chodzenie po górach samemu to głupota, jestem kobietą, nie dam sobie rady… Nie jestem szaleńcem, lubię życie, wcale Mi nie śpieszno na drugą stronę, ale czy to ma znaczyć, że mam siedzieć w domu, w czterech ścianach?

            Mówi się, że podróżując grupą jest fajniej i bezpieczniej. Ja lubię swoje własne towarzystwo. Jestem też w pewnym względzie egoistką, ponieważ po prostu dużo lepiej chodzi mi się samej. Nie muszę czekać na nikogo, odpoczywam kiedy chcę, wybieram własną drogę.

            Dobrze przygotowana wyprawa, wcale nie musi być niebezpieczna. Niestety, nie do wszystkiego możemy się przygotować. Ja mam swoje własne, małe lęki. Co śmieszne, nie ma to nic wspólnego z tym, że jestem kobietą. Czy ze spotkaniem nieznanych ludzi na szlaku. Ponieważ podróżuję z psami, to o ich bezpieczeństwo boje się najbardziej. Najwięcej naczytałam się o niebezpieczeństwie, jakie stanowią psy pasterskie. Są one nieobliczalne i niebezpieczne. Niestety ciężko się będzie poruszać po górach i ich nie spotkać. Mam tylko nadzieję, że nasze spotkania będą odbywały się w przyjaznych stosunkach.

           Drugą i dla niektórych śmieszną obawą, są wilki i niedźwiedzie. Tych w Karpatach nie brakuje. Obawiam się, że pierwsze parę nocy, zanim się nie przyzwyczaję spędzę z latarką, nożem i gazem. Wiem doskonale, że one raczej szerokim łukiem omijają ludzi, ale to są tylko zwierzęta, a do tego bardzo niebezpieczne. Rumunia ma największą populację niedźwiedzi w Europie, ale turyści podobno je rzadko spotykają. Duża ilość jedzenia zwabia miśki, a Ja oprócz mniam, pycha mojej wałówki, będę miała super pachnącą psią karmę. Czyli idealny wabik, jakbym chciała zwabić Yogiego 😛

           Dobra, trochę się pośmialiśmy, ale wracając do konkretów.  Dużym minusem podróżowania samotnie, jest fakt, że kiedy coś Ci się stanie, długo musisz czekać na pomoc. Niestety, Rumunia nie ma czegoś takiego fajnego jak GOPR, turystów też się spotyka, raz na jakiś czas, dlatego trzeba być przygotowanym na czekanie.

            Dlaczego więc pomimo, tych moich strachów zdecydowałam się na samotną podróż po górach? Ponieważ już tego doświadczyłam i nie chce z tego zrezygnować. Samotne chodzenie po górskich szlakach uczy pokory do gór. Człowiek może się wyciszyć, wejrzeć w głąb siebie. Inaczej postrzega rzeczywistość i co najważniejsze w spokoju może nacieszyć się pięknem krajobrazów.

           Beata Pawlikowska kiedyś powiedziała: Samotna wyprawa, to randka z samym sobą! Myślę, że w 100 % ma rację. To walka między tym, co mamy w głowie, z naszym własnym wewnętrznym strachem. Dzięki temu poznajemy siebie, a co najważniejsze poznajemy nasze własne możliwości. Człowiek  w takich chwilach musi liczyć sam na siebie. Dopiero wtedy poznaje na co go stać.

             Dlatego tak, boje się, ale mimo tego staram się pokonać ten strach, próbując nowych rzeczy. Bo jak to mówią, strach ma wielkie oczy 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.