Jezioro Studzienniczne

Jezioro Studzienniczne

Czy warto na dwie nocki jechać prawie 300 km? Oczywiście, że warto! W miejsca, które są bliskie mojemu serduszku wracam bardzo chętnie. Jeżeli ktoś z Was kiedyś słuchał mojego wywiadu w radiu (tiaa miałam taki epizod), to właśnie o tym miejscu wspominałam.

Jezioro Studzienniczne położone jest koło Augustowa. Nasze pole namiotowe, bo niestety tam się nie da na dziko, jest umiejscowione koło Stanicy Wodnej Swoboda.

Niestety jesteśmy tam bardzo krótko, więc nie zwiedzamy dużo, a raczej robimy sobie krótki spacerek po okolicy. Dość sporo się zmieniło przez te kilka lat od kiedy tam byłam. Parę rzeczy mnie zaskoczyło. Mianowicie zrobili szlak konny w tej okolicy i można było podziwiać koniki odpoczywające w zagrodzie na polu namiotowym. Także jeżeli ktoś ma ochotę, to zawsze na noc można się zatrzymać, a konik może sobie spokojnie po ogrodzonym terenie chodzić.

Ten biały pan, to samoyed mojego brata. Weedie jest niesamowitą przylepą i małą pierdołą. Nauczył się też wreszcie szczekać i helołłł wcale nie przez nasze dziamgoły 😛 no może troszkę…

Cieplutko, płytko, woda czysta, nic tylko pływać! Musicie wiedzieć, że jeszcze kilka lat temu na jeziorze był zakaz poruszania się motorówkami. Niestety, obecnie jest taka możliwość. Co prawda tylko przy lewej linii brzegowej, ale to jednak dalej ruch motorowy 🙁 Nie ma tam już pięknej strefy ciszy, gdzie jedynie można kiedyś było usłyszeć pokrzykiwania kajakarzy i uderzanie wiosłem o wodę.

Na jeden ze spacerków wybraliśmy się do Stanicy Wodnej. Jest tam śluza Swoboda, która przepuszcza łódki i kajakarzy, regulując poziom wody.

Benio odkrył jakie poziomki i jagody mogą być dobre. I że można sobie je zrywać samemu.

Odkrył też, że czasami nie warto wskakiwać do wody, bo można z niej nie wyjść, bo czasami wyjścia nie ma i trzeba być zdanym na łaskę tych paskudnych ludziów.

Zdecydowanie jest to miejsce na dłuższy urlop, bo nie sposób wszystkiego tutaj doświadczyć.

Jedną z rzeczy, którą koniecznie trzeba wypróbować to kajaki. Bowiem przebiega tamtędy cudowny szlak kajakowy. Oczywiście większa większość ludzi płynie przetartym szlakiem Kanału Augustowskiego. Tylko nieliczni wiedzą, którędy przebiega starorzecze i stary kanał do śluzy Swoboda. Mi kiedyś za dzieciaka zdradzili tą miejscówkę znajomi moich rodziców i razem z tatą lata temu tam popłynęliśmy. Potem w każde wakacje tam pływaliśmy i podpatrywaliśmy gniazda łabędzi i kaczek. Ahhh… kiedyś to było. Teraz również nie mogliśmy się powstrzymać. Psy zostały w obozowisku pilnowane przez rodziców, a my wypożyczyliśmy kajaki i udaliśmy się na starorzecze.

Przez większość czasu płynie się przez rzęsę wodną i tataraki. Jest to naprawdę odprężające, chociaż trochę męczące, bo zawiosłowanie graniczy z cudem. Czasami poruszy się też coś śmierdzącego. Jest tam bardzo spokojnie i dziko. Duża ilość dzikiego ptactwa i robactwa. Ważki, muchy i inne takie. Później wpływa się w dość gęstą trawę i zaczyna się szorowanie dnem kajaka o piach i wystające korzenie. W momencie kiedy wpływa się już w tak wąski przesmyk, że nie idzie okręcić kajaka to trzeba zawracać! Bo potem jest problem z wycofaniem i trzeba np. wchodzić do wody i podnosić kajak, żeby go odwrócić. Ogólnie nie polecam 😛

My również zaliczyliśmy wodowanie przez śluzę. Nie wiem czy to jest norma, bo kiedyś tak nie było, ale jak się przeprawialiśmy to było to bezpłatne. O ile dobrze pamiętam to kiedyś płaciło się 10 zł od kajaka. Obecnie ciężko mi się odnieść, czy jest płatne czy nie, więc nie chce wprowadzać w błąd.

Wiem też, że organizują na tej trasie bardzo fajne, kilkudniowe spływy kajakowe. Warto skorzystać jak ktoś lubi trochę pomachać wiosłem.

Poniżej Atrey i Benio wracają zmęczeni do domku. Chłopaki często się tak fajnie przytulają.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.