Narew zimą luty 2021

Narew zimą luty 2021

Dobra zima nie jest zła 😃 Jesteśmy trochę walnięci i pojechaliśmy sobie zrobić ognisko w środku zimy 🙈😱 stwierdziliśmy, że jest tak cudna pogoda, że spakowaliśmy graty i pojechaliśmy w jedno z naszych ulubionych miejsc. Nad Narew, a dokładnie nad zalew w okolicy Gnojna. Pusto, zero luda dookoła, więc psy sobie spokojnie biegały.

Tym razem to był dla nich taki totalny chill, gdzie nie było żadnej piłeczki, sztuczek, ani nic. Atrey był przeszczęśliwy, że nie jest na smyczy ciągle, że może do woli się wałęsać po okolicy, dodatkowo taka warstwa śniegu uniemożliwiała wykopanie jakiegoś świństwa, więc też kaganiec nie był grany. No raj dla Pana Staruszka. Benio z Shadi to typowa ganianka i szczekanie. Wyprawy z nami po drewno do lasu i makarena na śliskim lodzie. No i te zapachy zwierzyny, psy z nosem w śniegu. Latające ptactwo Beniowi dostarczało sporo rozrywki – nie nie ganiał, ale przelatujące stada kaczek (w sumie to nie wiem co to było, ale trochę jak żurawie) głośno akcentowały swoją obecność, co Beniowi się bardzo podobało. Temperatura ok, chociaż wieczorem to było – 13,5, więc całkiem zacnie. Grzaliśmy się ogniskiem, zajadając kiełbaski, konserwę (najnowsze odkrycie, pieczona konserwa z cebulką-mniam), ja nawet miałam pianki na ognicho. Dodatkowo ziemniaczki pieczone. Tu muszę powiedzieć, że największym kradziejem w tej rodzinie jest dalej Atrey, ale Benio zaczyna Mistrzowi dorównywać – Oj tak, pozbawił nas w bardzo sprytny sposób jednego upieczonego ziemniaczka, dopiero co odłożonego z ogniska. Jak rozpracował folijke, to dopiero się zorientował jakie to gorące i udało się ziemniaka odzyskać. Co prawda już się nie nadawał do zjedzenia, ale no cóż… Ekipa go zjadła jak przestygnął. Ehhh gdybyśmy tylko mieli odpowiedni sprzed, żeby zostać na noc to tak byśmy zrobili, bo biała okolica była genialna.

Cisza i spokój. Śnieg nam delikatnie pruszył, no po prostu bajka. 🥰 Niestety co fajne szybko się kończy i tak po 21 ruszyliśmy tyłki, zebraliśmy obozowisko i wracamy do domu. Droga powrotną była bardzo ciekawa, bo chociaż od dzieciaka jeżdżę w tamto miejsce, to nigdy nie byłam tam zima, a do tego jazda nocą przez las w dodatku taki biały, to mega doświadczenie. Dodatkowo po wyjeździe na główna drogę zastała nas mega mgła – taki trochę creepy ten powrót był.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.